Ja sb oglądam filmiki z Volturi a tu Aro chce poznać zespół mojego braciszka xD :
środa, 18 września 2013
Moja historia cz.3
Tego nikt się nie spodziewał, nawet ja. Ale po kolei.
Od walki z rumunami minęło jakieś 1500 lat, mieliśmy w tym czasie
spory kłopot z walkami w Teksasie i Meksyku (zwłaszcza z wampirem o
imieniu Benito i jego nowonarodzonym Dennisem).
Wczoraj musieliśmy wszyscy - oprócz żon braci, oczywiście - wybrać się
do parku Denali na Alasce, aby ukarać pewną kobietę, która mimo zakazu
stworzyła nieśmiertelne dziecko. Sasha (ta wampirzyca) za nic nie
chciała oddać swojego synka Vasilli'ego, więc musieliśmy ich spalić
razem na miejscu. Przyglądały się temu cztery wampirki, trzy chyba były
córkami tej wampirzycy, bo były bardzo podobne między innymi była tam Blak, tak Blak. To było jakieś 200-300 lat temu kiedy było jej to 3 życie.A czwarta była
czarnowłosą Hiszpanką. Były bardzo smutne, prawie się rozpłakały. Caius
chciał je również zabić oprócz Kate i Blak ze względu na ich talenty, ale niestety Aro miał akurat dobry humor i
wyczytał z ich wspomnień, że chłopca widzą dopiero pierwszy raz i nie
wiedziały, że ich matka stworzyła nieśmiertelne dziecko. A było jeszcze
gorzej, bo Eleazar zakochał się w tej Hiszpance. Aro zaproponował Kate
i Blak dołączenie do nas z powodu ich darów, dziewczyny odmówiły, gdyby była tam Chelsea byłyby już dawno w Volturi.
A dzisiaj okazało się, że żona Marcusa , Didyme, również stworzyła takie
dziecko! Marek jest załamany - w końcu od zasady zakazu tworzenia
nieśmiertelnych dzieci nie ma wyjątków, i dziś patrzyliśmy jak Didyme z
dzieckiem na rękach płonie. Taki maluch mógłby zdradzić istnienie
wampirów! Cieszę się, że to dziecko spłonęło, ale Alec pociesza
pozostałe żony. Nie wiem po co. Kobieta stworzyła dziecko, więc zginie.
Nie rozumiem, jak Marcus może rozpaczać. Nawet mu się nie chce obchodzić
swojego święta (tak, dzisiaj 19, czyli dzień Św. Marka). Że też teraz
Ara wzięło na sentymenty i ogłosił w Volterze żałobę! No po prostu...
Sam spalił żonę Marcusa i chłopca, a teraz pociesza brata. Nie wiem co mu
to da, skoro Marek się na niego obraził i chyba już w ogóle przestał
mówić. Sama nie wiem co kobiety widzą w tych dzieciach.
Dziś wieczorem mam patrol po prostu z zajebistym towarzystwem. Ja,
Chelsea, Afton i FELIX! Felix i Afton niedawno się pokłócili na całą
Volterrę, bo Felix podrywał Chelsea. Po prostu fantastyczny skład, nie
ma co. Bo Felix Chelsea już nie podrywa... On MI nie daje żyć!
Eleazar nie wróci więcej do Volterry. Bierze ślub z Carmen i zamieszka na Alasce. Blak podobno popełniła samobójstwo 2 lata później. Zwariował Eleazar, on i te kobiety to wariatki, nawet nie żywią się jak normalne wampiry, tylko piją krew zwierząt! Jeśli kiedykolwiek spotkam Eleazara, zniszczę go. Oderwę mu nogi i ręce, a potem spalę! Alec próbował mnie namówić do pójścia na ten cholerny ślub. Jeszcze czego! Niech sobie idzie sam, jak chce. A może sam ma ochotę pić krew zwierząt? Co to niby za krew, do cholery!
Eleazar nie wróci więcej do Volterry. Bierze ślub z Carmen i zamieszka na Alasce. Blak podobno popełniła samobójstwo 2 lata później. Zwariował Eleazar, on i te kobiety to wariatki, nawet nie żywią się jak normalne wampiry, tylko piją krew zwierząt! Jeśli kiedykolwiek spotkam Eleazara, zniszczę go. Oderwę mu nogi i ręce, a potem spalę! Alec próbował mnie namówić do pójścia na ten cholerny ślub. Jeszcze czego! Niech sobie idzie sam, jak chce. A może sam ma ochotę pić krew zwierząt? Co to niby za krew, do cholery!
Nagle przybiegł Felix. Strasznie podenerwowany.
- No niech zgadnę, nie wiesz, czy na ślub tych idiotów założyć czarne czy fioletowe ubranie? - spytałam.
- Nie! - powiedział. - Aro i Caius, żebyś to widziała... - przerwał.
- Aro i Caius co? - zdenerwowałam się. Mówi czy nie?
- Do komnaty głównej przyszedł Afton, i spytał, czy w sobotę może
zorganizować ślub swój i Chelsea, a Caius na to, że nie, bo on ma być
tego dnia na misji. I wtedy Aro powiedział, że postara się, aby misja
wypadła po ceremonii. No i Caius wstał z tronu, i powiedział, że nie
będzie zwalniał straży z misji, aby urządzić ślub dla paru osób. I Aro
wtedy też wstał, i powiedział, że to nie Caius decyduje, tylko on. No i Caius wyglądał, jakby chciał brata uderzyć, no i nawet się zamachnął,
ale Alec użył daru. I tak stali naprzeciwko siebie nieruchomo, i chyba
zresztą nadal stoją, bo Alec boi się wyłączyć dar, żeby go za to nie
ukarali... - nie słuchałam go dalej. Pobiegłam do komnaty głównej.
Rzeczywiście, Alec trzymał Aro i Caisua pod darem. Marcus westchnął.
Nie zauważyłam wcześniej, że on też tu jest. Chyba niezbyt go
obchodziło, że jego bracia chcą się pozabijać. Zresztą, Ara chyba by aż
tak nie żałował, w końcu ten zabił mu żonę... ciekawe kto by wygrał,
gdyby Aro i Caius jednak walczyli.
- Jane... - jęknął Alec. - Co ja mam teraz zrobić? Jak ich puszczę, to się pozabijają... Albo jeszcze mnie... - jęczał.
- To ich nie puszczaj - zaproponowałam.
- Ale ich trzeba w końcu puścić... I co z tym zrobić? - zastanawiał się.
- Alec, puść ich – poprosił Marcus. - Bez ich kłótni będzie nudno...
Zdziwiłam się. To Marcus może być jeszcze bardziej znudzony? Przecież
on i tak wygląda, jakby lada chwila miał umrzeć z nudów, no ale to u
wampira niemożliwe. Zdziwiony Alec puścił Aro i Caiusa. Afton
oczywiście już czmychnął, bojąc się o siebie i swój ślub. Raczej
nieprędko o nim wspomni...
- Alec! Jak mogłeś to zrobić?! - Wykrzyknął Aro. Chyba dawno nie był tak
wściekły. Dorównywał już Caiusowi. - A wy na co tak patrzycie? Już, do
swoich komnat ci, którzy nie mają patroli! Ty zostajesz, Alec! - Alec
popatrzył na mnie przerażony. Udawałam, że nie widzę. Mógł tego nie
robić. Byłoby na co popatrzeć. Walka Caius z Aro to by było coś.
Wyszłam z komnaty. Nie miałam ochoty zostać ukarana z powodu mojego
brata.
Około trzeciej do mojej komnaty przyszedł Alec.
Około trzeciej do mojej komnaty przyszedł Alec.
- Myślałem, że będzie gorzej. Kazali mi iść teraz na patrol z Corin i
Felix, a jutro mam pomóc Heidi z jedzeniem - mogło być gorzej? On
chyba zwariował. Corin to jeszcze jest w porządku, ale że ,,mogło być
gorzej'', tak mówił o patrolu z FELIXEM!? Nie wierzę. Felix jest
strasznie głupi, chyba go w Volterze trzymają tylko ze względu na jego
siłę i nic więcej.
Moja historia cz.2
W pokoju nie było już nikogo żywego oprócz mnie i Aleca, jeśli my w
ogóle jesteśmy żywi. Nadal czułam palenie w gardle, ale mniej wyraźne.
Nagle drzwi się otworzyły, a do pokoju weszła Heidi.
- Aro chce was widzieć – powiedziała, i wyszła. Wyszliśmy zaraz za nią -
nie minęła nawet minuta, a już jej nie było. Został tylko ten dziwny
zapach, podobny do tego, co czułam przy tamtym mężczyźnie. Po zapachu
doszłam do tych samym, rzeźbionych drzwi co poprzednio. Otworzyłam je i
weszłam, a za mną Alec.
- Mam nadzieję, że już zaspokoiliście swoje pragnienie! - powiedział do
nas Aro, uśmiechając się. - No dobrze. Jane... podejdź tu - przywołał
mnie do siebie i wyciągnął rękę. Nie wiedziałam, o co mu chodzi, ale
podałam mu swoją. Gdy dotknęłam ręki Aro, jego oczy stały się dziwnie
zamglone. Po kilku sekundach puścił moją dłoń. -Tak, bardzo dobrze...
Alec! - zawołał. Mój brat podszedł do Ara niepewnie i spojrzał na mnie.
Wzruszyłam ramionami. Nie wiedziałam, po co to robimy. Aro tym czasem
wystawił dłoń, a Alec jej dotknął. Oczy wampira znów zaszły mgłą. Tak
samo, po kilku sekundach ją puścił. - Ciekawe... - mruknął. - No ale
mniejsza z tym. Santiago! Odprowadź Jane i Aleca i ich komnat! -
krzyknął Aro do jednego z wampirów. Santiago otworzył drzwi i spojrzał
na nas. Wyszliśmy za nim.
- Po co Aro chciał nas dotknąć? - spytał Alec wampira.
- Chciał wiedzieć, jak się tu czujecie. - odpowiedział mężczyzna.
Zdziwiłam się. Przecież Aro o nic nas nie zapytał, tylko nas dotknął! -
Aro umie wyczytać wszystkie myśli i wspomnienia osoby, której dotknie –
wyjaśnił Santiago, widząc nasze zdumienie. - No, to wasze pokoje –
zostawił nas i szybko ruszył z powrotem.
Weszłam do jednej z komnat. To była ta sama komnata, w której wtedy
się znalazłam, teraz jednak trochę inaczej umeblowana. Ściany były
ciemnoszare, a wszystkie meble zrobione były z czarnego drewna. Łóżko,
szafa i biurko były chyba całkiem nowe. Na ścianie wisiał czerwony jak
krew zegar. Oprócz drzwi, przez które weszłam, był drugie, które
prowadziły do łazienki. Obok łóżka stał regał z kilkoma książkami, a
szafie znalazłam ubrania, głównie szare i czarne. Zauważyłam, że jestem
cała w krwi. Przebrałam się w szarą sukienkę, która była w szafie i
spojrzałam na zegar. Było wpół do trzeciej, ale że w pokoju nie było
żadnych okien, nie wiedziałam, czy jest to dzień czy noc. Postanowiłam
wyjść z pokoju. Nie wiedziałam, co miałabym zrobić na korytarzu, ale
wolałam już pochodzić po zamku niż siedzieć bezczynnie. Wyszłam na
korytarz i ruszyłam w stronę sali z tronami.
Nagle poczułam na ramieniu czyjąś rękę i zatrzymałam się. Spojrzałam
na wampira, który mnie zatrzymał. Był to Demetri. Miał ciemne blond włosy i ciemnoczerwone oczy. Zastanawiałam się, czy moje oczy też miały
taki straszny odcień.
- Co ty tu robisz? - spytał. Jakby to nie było oczywiste. W końcu ile można siedzieć w jednej komnacie?
- Chodzę, nie widać? - Spojrzałam na niego z wściekłością. Nienawidziłam
go, szkoda, że nie mogę sprawić, aby wił się z bólu jak tamci chłopcy,
gdy jeszcze byłam człowiekiem... Ku mojemu zdziwieniu Demetri naprawdę
upadł na kolana i zaczął zwijać się z bólu. Krzyknęłam ze strachu. Nie
wiedziałam, co zrobiłam. Nagle obok mnie pojawił się Aro, i... zaczął
się śmiać.
- Magnifico! - wykrzyknął, a obok niego pojawili się jego bracia.
- Co jest takie wspaniałe? - spytał Marcus
- To, że Jane odkryła swój dar - rzekł Aro, a Caius wyraźnie się uśmiechnął.
- Naprawdę? Ona to zrobiła? - wskazał na wijącego się Demetriego.
- Tak, bracie – rzekł zadowolony Aro i zwrócił się do mnie:
-Może
darowałabyś już naszemu tropicielowi resztę katorgi? Chyba już
zrozumiał, że coś ci się nie spodobało - spojrzałam na Demetriego. Więc
był tropicielem... Nie wiedziałam, jak to zatrzymać, skąd niby miałabym
to wiedzieć? Uświadomiłam sobie, że cały czas się uśmiecham, i
przestałam. Demetri leżał teraz nieruchomo na plecach. Za to Aro uśmiechnął się.
-
Jane, chyba nie będziesz się zbyt często uśmiechała, jeśli nie chcesz
być unikana przez naszą straż... Tak, jeśli się uśmiechniesz, możesz
torturować kogo tylko zechcesz. Tak... Przyda nam się taki dar. No, ale
idź już do siebie, niedługo przyjdzie do was Heidi, a potem Felix was
oprowadzi po zamku. - Odeszłam, i starałam się znaleźć drogę do sypialni
mojej i Aleca. O dziwo nie było to trudne, mimo że Volterra była bardzo
duża.
Weszłam do komnaty Aleca.
- Heidi niedługo przyjdzie - powiedziałam do niego i wyszłam.
Post
Widzę że filmików jest znacznie więcej od wpisów więc opowiem moją historię :
Zamknęłam oczy. Słyszałam tylko krzyki tłumu, który otaczał mnie i mojego brata. Za chwilę mieliśmy spłonąć na stosie. Zostaliśmy oskarżeni o czary, gdy na mój widok kilku chłopaków zaczęło wić się z bólu.
Zamknęłam oczy. Słyszałam tylko krzyki tłumu, który otaczał mnie i mojego brata. Za chwilę mieliśmy spłonąć na stosie. Zostaliśmy oskarżeni o czary, gdy na mój widok kilku chłopaków zaczęło wić się z bólu.
Nagle poczułam, że ktoś mnie uniósł, a zaraz potem poczułam piekący ból w ręce, który rozchodził się po całym moim ciele.
Gdy otworzyłam oczy, leżałam w pokoju z szarymi ścianami i czarnymi
meblami, na łóżku. Nigdzie nie widziałam Aleca. Paliło jak diabli!
Zaczęłam krzyczeć, ale to było na nic. Nikt nie przychodził. Próbowałam
się ruszyć, ale nie mogłam. Zamknęłam oczy z powrotem. Ból nie ustawał.
Mijały minuty, godziny, może nawet dni... W końcu ból ulżył, zdawał się
opuszczać moje ciało przez palce u nóg. Leżałam chwilę, aby upewnić się,
że to koniec cierpienia. Wstałam z łóżka i rozejrzałam się po pokoju.
Nie był duży, mieścił się w nim regał z książkami, szafa, biurko i jedno
okno, przysłonięte bordową firanką. Poczułam w gardle coś dziwnego –
jakby było całkiem wyschnięte.
Nagle drzwi otworzyły się. Do pokoju wszedł ciemnowłosy mężczyzna. Gdy
popatrzyłam na jego oczy, prawie krzyknęłam. Były ciemnoczerwone.
Mężczyzna miał na sobie ciemną, prawie czarną pelerynę z kapturem. Był
strasznie blady.
- Pewnie jesteś spragniona - powiedział. Kiwnęłam głową, bo nie
wiedziałam, jak inaczej określić uczucie w moim gardle. - Chodź -
poszłam za nim. Gdy wyszłam za nim, on stał już przy innych drzwiach, po
drugim końcu korytarza. Był strasznie szybki, kimkolwiek był. Ruszyłam w
jego stronę i nagle znalazłam się tuż przy nim. Mężczyzna otworzył
drzwi do pokoju.
Na łóżku leżał chłopak z brązowymi włosami i bladą twarzą. Po chwili,
pewnie gdy usłyszał skrzypnięcie drzwi, wstał. Miał czerwone oczy,
znacznie jaskrawsze od mężczyzny w pelerynie. Dopiero po chwili
rozpoznałam w chłopaku Aleca. Popatrzył na mnie, i chyba również z
trudem, ale mnie rozpoznał.
- Jane? - spytał. Kiwnęłam głową.
- To ty, Alec? - zapytałam. Powtórzył mój ruch.
- No, chodźcie już. Kajusz nie lubi czekać - powiedział mężczyzna i
ruszył dalej korytarzem, ale nie zauważyłam w jego ruchach poprzedniej,
nadzwyczajnej szybkości. Ruszyłam za nim, Alec również. Szliśmy dość
szerokim korytarzem pomalowanym na czarno. Na ścianach wisiały obrazy,
najczęściej przedstawiające trzech bladych mężczyzn. Zauważyłam, że
wszystko to widzę niezwykle wyraźnie. Widziałam każdy szczegół, każde
pociągnięcie pędzlem na obrazie.
Korytarz tymczasem zaczął się zwężać, by zakończyć się ślepą uliczką.
Stałam chwilę zdezorientowana, ale mężczyzna podniósł w podłodze dziwną
klapę i skoczył. Popatrzyłam na Aleca. Bałam się, ale skoczyłam.
Spadałam może kilka sekund i wylądowałam na nogach. Nic nie poczułam, a
przecież było strasznie wysoko. Zaraz zobaczyłam brata stojącego obok
mnie. Nie minęła nawet sekunda! Po raz pierwszy nie wiedziałam co robić.
Chociaż nie, tak tego nie dało się określić. Czułam, nie wiem, chyba zapach
mężczyzny w pelerynie. Ruszyłam tam, gdzie ciągnął mnie dziwny,
niewidzialny ślad. Po chwili zobaczyłam wielkie, zdobione drzwi, obok
których stał mężczyzna. Gdy nas zobaczył, otworzył drzwi i pokazał
gestem, byśmy weszli za nim. Sala, do której weszliśmy, była ogromna,
nigdy, w całych Włoszech nie widziałam takiego wielkiego pomieszczenia.
Miała okrągłe sklepienie i jasne ściany, obok których stały piękne,
zdobione kolumny. Na wprost nas zbudowany był podest na kilku schodkach,
a tak stały trzy brązowe, rzeźbione trony. Siedzieli na nich trzej
mężczyźni, w których rozpoznałam postacie z portretu. Tron pośrodku był
największy i najdokładniej wyrzeźbiony, a siedzący na nim mężczyzna
wyglądał dostojniej od swoich dwóch towarzyszy, białowłosego, i
ciemnowłosego, o znudzonym wyrazie twarzy. Mężczyzna, który siedział na
środkowym tronie, wstał. Miał bladą skórę i kruczoczarne włosy, które
wyglądały jak kaptur. Ubrany był w czarny garnitur.
- Witajcie! - powiedział. - Nazywam się Aro, a to moi bracia, Caius -
wskazał na białowłosego, ubranego w czarny płaszcz, a właściwie szatę, a
na szyi miał czerwony szalik - i Marcus- wskazał na drugiego, o
znudzonym wyrazie twarzy. - Jesteśmy wampirami. Tak, pewnie trudno wam w
to uwierzyć, biorąc pod uwagę to wszystko, co ludzie o nas wymyślają.
Ponad połowa tych opowieści to kłamstwa, a reszta jest prawdą tylko w
kawałku. Jesteśmy Volturi, największą grupą wampirów na świecie, grupą
królewską. Wyznaczamy prawa, a za nieprzestrzeganie ich - karzemy.
Podstawowa zasada jest prosta – nie wojno ujawniać swojej tożsamości
ludziom. Ludzie nie mogą zobaczyć, że istniejemy. To jest nasza straż:
Heidi, Renata, Santiago, Corin, Demetri, Felix, - wskazał na wampira,
który nas przyprowadził - Afton, Chelsea i Eleazar. Ach, przecież
musicie być spragnieni... Heidi, mogłabyś pójść na małe polowanie?
Felix, zabierz Aleca i Jane do pokoju z jedzeniem – wampir usiadł z
powrotem na tronie, a Feliks zaprowadził nas do pokoju z białymi
ścianami. Gdy szliśmy, cały czas czułam na sobie jego wzrok. Palenie w
gardle było oraz bardziej uciążliwsze. Alecowi też ciążyło.
Po chwili do pokoju weszła kobieta o imieniu Heidi. Była już ubrana
inaczej niż w sali. Tam wszyscy mieli czarne peleryny i płaszcze, a
teraz kobieta miała na sobie jedwabną, czerwoną bluzkę i czerwoną mini.
Za nią do pokoju weszło kilka innych osób. Zostawiła je i skierowała się
do drzwi, mówiąc :
- Miłego obiadu - i wyszła. Teraz już wiedziałam, o co chodziło Aro gdy
mówił, że ,,ponad połowa opowieści o nas to kłamstwa, a reszta jest
prawdą tylko w kawałku''. Westchnęłam i wyłowiłam pierwszą ofiarę:
chłopca, niewiele młodszego ode mnie. Obejrzałam się jeszcze na Aleca.
Patrzył z błyskiem w oczach na jakąś małą dziewczynkę. Odwróciłam głowę z
powrotem do chłopaka i zaatakowałam go.
W tedy Blak jeszcze nie było, to było około 15-17 wieku. Dawno prawda?
środa, 4 września 2013
niedziela, 1 września 2013
The gifs and photo ; funny
Ojjjj Irinka jest troszkę speszona? Hah, i tak już nie żyjesz....
Ten uśmieszek Aro xD
Może to nie ma nic do czynienia z Volturi ale jest śmieszne xD

Wściekła wiewióra?
Demetri:

Gdy ktoś mnie dotknie też tak robię.



Moje ulubione momenty xD

Ten twój uśmieszek


Kreskówka:




Kreskówka 2:




Jane:

Uwielbiasz to robić co?
Od kiedy dzieci przeklinają?



Twoje spojrzenie
Logan:






Przykład świra xD


Nie jesteś już moim bratem xD Wstydzę się ciebie xD Nie no żart, ciebie można uderzyć w twarz a ty nawet nie zauważysz xD


Ja:

I am a princess
Ja: Ściągam ten kaptur, 2 sek później albo nie niech zostanie xD



Na wojne!:



Może to nie ma nic do czynienia z Volturi ale jest śmieszne xD
Wściekła wiewióra?
Demetri:
Gdy ktoś mnie dotknie też tak robię.
Moje ulubione momenty xD
Ten twój uśmieszek
Kreskówka:
Kreskówka 2:
Jane:
Uwielbiasz to robić co?
Od kiedy dzieci przeklinają?
Twoje spojrzenie
Logan:
Przykład świra xD
Nie jesteś już moim bratem xD Wstydzę się ciebie xD Nie no żart, ciebie można uderzyć w twarz a ty nawet nie zauważysz xD
Ja:
I am a princess
Na wojne!:
piątek, 30 sierpnia 2013
KS and LH/V
Siema, dzisiaj chciałbym pokazać wam filmik moich wygłupów z siostrą no ale nie mogłem znaleźć linku do tego filmiku. W zamian zanudzę was innym filmikiem, jak śpiewam ja i mój najlepszy przyjaciel Kendall:
WTF? "The best Vampire Prince."
Oglądając sobię filmiki na YT zobaczyłem opis :
A thousand years~
Charles˙Martin˙Bewley
The best Vampire Prince.
Zatkało mnie, obejrzałem film później opis i teraz się zastanawiam jaki to ze mnie książe? xD
A thousand years~
Charles˙Martin˙Bewley
The best Vampire Prince.
Zatkało mnie, obejrzałem film później opis i teraz się zastanawiam jaki to ze mnie książe? xD
wtorek, 27 sierpnia 2013
BTR Movie
Siema, dzisiaj mi się nudzi to dam wam film:
BTR Movie 1
BTR Movie 2
Jak wejdziecie w te stronki to naciśnijcie zobacz wideo (na żółtym kółku)
BTR Movie 1
BTR Movie 2
Jak wejdziecie w te stronki to naciśnijcie zobacz wideo (na żółtym kółku)
sobota, 24 sierpnia 2013
Rasy wampirów i wytłumaczenia
Jest kilka ras wampirów, znacie je np z "Pamiętniki wampirów"(1rasa) Saga "zmierzch" (2 rasa) Moja niania jest wampirem (3rasa)
1 rasa jak można zabić:
Te wampiry można zabić jedynie jadem wilkołaków lub kołkiem z białego dębu,głodu.
Charakterystyczne cechy:
Mają kły (mogą wysuwać i chować), ich oczy maskują bycie wampirem.Nie należą do wielbłądzich wampirów( nie wytrzymują bez krwi dłużej niż 1 tydzień).Nie są bladzi, piją 1/4 krwi człowieka.Mogą mieć zapas w 1 człowieku na miesiąc.Mogą spać.Są najwolniejszą rasą wampira.Pośrodku z siłą.Nie mogą posiadać darów.Są między nimi więzi.
Przykład wampira:

2 rasa jak można zabić:
Tym typem wampirów są Cullenowie i Volturi ( i inne wampiry z zmierzchu), zabić nas można w trudny sposób (wydaje się banalny ale tak nie jest), trzeba oderwać głowę i spalić całe ciało ogniem.Niestety naszą skórę nawet piła łańcuchowa nie zrobi rysy, taką krzywdę może nam jedynie wyrządzić 2 wampir lub wilkołak (taki jak na filmie).Możemy umrzeć również z głodu.Słońce na nas nie działa, w słońcu jedynie się świecimy jak diament.
Charakterystyczne cechy:
Nie mamy kłów, nasze oczy są czerwone,żółte,czarne,zielone.Wytrzymujemy długi okres bez krwi, rekord to 1 rok.Wampir nie pijący krwi ponad miesiąc robi się wolny i bardziej ospały.Nie śpimy, przez to się nie męczymy.Nasze zmysły są najbardziej wykształcone ze wszystkich wampirów.Jesteśmy pośrodku z szybkością, pierwsi w sile.Możemy mieć dary.
Przykład wampira:

3 rasa jak można zabić:
Te wampiry nie znoszą słońca i kamieni księżycowych oraz słonecznych.Zabić je można tak samo jak wampiry 1 rasy.
Charakterystyczne cechy: Syczą (my mówimy na nich koty), podczas wysuwania kłów ich oczy robią się żółte.Najszybsi, najsłabsi.Bardzo dobry węch, słuch też.Mogą mieć dary, takie wampiry są za to wolniejsze.
Przykład wampira:
1 rasa jak można zabić:
Te wampiry można zabić jedynie jadem wilkołaków lub kołkiem z białego dębu,głodu.
Charakterystyczne cechy:
Mają kły (mogą wysuwać i chować), ich oczy maskują bycie wampirem.Nie należą do wielbłądzich wampirów( nie wytrzymują bez krwi dłużej niż 1 tydzień).Nie są bladzi, piją 1/4 krwi człowieka.Mogą mieć zapas w 1 człowieku na miesiąc.Mogą spać.Są najwolniejszą rasą wampira.Pośrodku z siłą.Nie mogą posiadać darów.Są między nimi więzi.
Przykład wampira:
2 rasa jak można zabić:
Tym typem wampirów są Cullenowie i Volturi ( i inne wampiry z zmierzchu), zabić nas można w trudny sposób (wydaje się banalny ale tak nie jest), trzeba oderwać głowę i spalić całe ciało ogniem.Niestety naszą skórę nawet piła łańcuchowa nie zrobi rysy, taką krzywdę może nam jedynie wyrządzić 2 wampir lub wilkołak (taki jak na filmie).Możemy umrzeć również z głodu.Słońce na nas nie działa, w słońcu jedynie się świecimy jak diament.
Charakterystyczne cechy:
Nie mamy kłów, nasze oczy są czerwone,żółte,czarne,zielone.Wytrzymujemy długi okres bez krwi, rekord to 1 rok.Wampir nie pijący krwi ponad miesiąc robi się wolny i bardziej ospały.Nie śpimy, przez to się nie męczymy.Nasze zmysły są najbardziej wykształcone ze wszystkich wampirów.Jesteśmy pośrodku z szybkością, pierwsi w sile.Możemy mieć dary.
Przykład wampira:
3 rasa jak można zabić:
Te wampiry nie znoszą słońca i kamieni księżycowych oraz słonecznych.Zabić je można tak samo jak wampiry 1 rasy.
Charakterystyczne cechy: Syczą (my mówimy na nich koty), podczas wysuwania kłów ich oczy robią się żółte.Najszybsi, najsłabsi.Bardzo dobry węch, słuch też.Mogą mieć dary, takie wampiry są za to wolniejsze.
Przykład wampira:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
